Z Londynu do Jasionki rowerem

Benedict Plowman Jasionka

Samolotem, samochodem lub autobusem – tymi środkami transportu drogę z Londynu do Jasionki przemierzało już wielu ludzi. Jednak taką trasę można przejechać… rowerem.

Na tego typu podróż zdecydował się Benedict Plowman – czterdziestoletni Brytyjczyk, który 6 września ze stolicy Wielkiej Brytanii wyruszył właśnie do Jasionki. Kolarz 18 września o godzinie 17:41 dotarł do naszej miejscowości, gdzie czekali na niego znajomi, mieszkańcy Jasionki i okolicznych wiosek. Benedict został przez nich miło przywitany, a z racji tego, że taka podróż nie zdarza się często, redakcja portalu jasionka24.pl poprosiła go o wywiad…

Benedict Plowman London

Witamy w Jasionce! Benedict, czy chciałbyś udzielić krótkiego wywiadu czytelnikom jasionka24.pl?

Tak, z przyjemnością!

Powiedz nam, co skłoniło Cię do takiego wyzwania? Dlaczego wybrałeś właśnie Jasionkę?

Przyjechałem tu do znajomych. Słyszałem, że poczucie społeczeństwa w Jasionce jest bardzo mocne. Mieszkam w części Londynu, gdzie jest podobnie. Chciałem przyjechać i zobaczyć jak jest tutaj.

Ile dni trwała Twoja wyprawa, którędy przebiegała trasa i ile km zrobiłeś?

Moja wyprawa trwała 13 dni. Zwiedziłem 8 krajów, a ostatni kraj był jakieś pół godziny temu (śmiech). Pojechałem jeszcze na Słowację zobaczyć pomnik z II wojny światowej. Wybrałem drogę, gdzie jest możliwie najwięcej znajomych, muzeów i innych ciekawych miejsc. Przejechałem ponad 2000 km, codziennie około 160.

Czy taka podróż wymaga jakiegoś szczególnego przygotowania fizycznego? Przecież tak długiego dystansu nie może pokonać każdy…

Nie, jechałem po prostu regularnie. Raz albo dwa dni jechałem tylko bardzo, bardzo długo. Trudna była też jazda z bagażem. Dziś nie mam bagażu, ponieważ wczoraj zostawiłem go w Tarnowie, gdzie widziałem się z dziewczyną. Chciałem spróbować jazdy z bagażem, lecz momentami jechałem jak traktor z przyczepą (śmiech).

Jechałeś sam. Nie obawiałeś się trudności z tym związanych?

Nie. Trudności miałem tylko z tym, że nie znam języka polskiego, ale wielu ludzi było bardzo pomocnych.

Jakie rzeczy niezbędne są przy planowaniu takiej wyprawy? Czy było coś, czego nie przewidziałeś, co w konsekwencji utrudniało Ci podróż?

Jedyną rzeczą, jaką byłaby mi przydatna jest krem antyseptyczny, który niestety zostawiłem w Londynie. Na szczęście nie było mi to zbyt potrzebne.

Który moment wyjazdu był dla Ciebie najtrudniejszy?

Najtrudniejszy był dla mnie wczorajszy wieczór, gdyż wyczerpała mi się bateria w telefonie. Miałem też problemy ze światłami w rowerze, więc byłem trochę zagubiony.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie? Jakieś szczególne miejsce, wydarzenie?

Największe wrażenie wywarł na mnie pierwszy dzień, kiedy w Gorlitz przekroczyłem Polską granicę. Gdy skręcałem z głównej drogi, przejeżdżałem przez las, gdzie droga była wąska, był też taki charakterystyczny zapach…

Nasi mieszkańcy przyjęli Cię bardzo miło. Jakie wywarło to na Tobie wrażenie?

Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. Będę pamiętał to przez całe życie!

Twoja podróż miała również cel charytatywny. Czy możesz coś o tym opowiedzieć?

Tak, miałem ku temu powody osobiste, związane z chorobą w rodzinie. Poczułem, że temat sepsy wymaga więcej uwagi. Mało mówi się o tym, a ludzie powinni więcej o tym wiedzieć.

Czy planujesz podobne podróże?

Ja już jestem gotowy do jazdy. Może potrzebuję jednego dnia odpoczynku i mogę podróżować ponownie. Chcę wyjść na tę górę, ale już nie dzisiaj…

Czy wyciągnąłeś jakieś wnioski z podróży i czy na bazie zdobytego doświadczenia wprowadziłbyś jakieś zmiany przy organizacji następnej wyprawy?

Tak! Może spakowałbym się dłużej niż 5 minut przed wyjazdem (śmiech), nie wszystko w ostatniej chwili. Kolejnym razem spróbowałbym czegoś innego, ponieważ nie można ciągle robić tego samego. Na pewno zmieniłbym trasę, mimo że cel byłby taki sam.

Dziękujemy za wywiad, życzymy kolejnych udanych i bezpiecznych podróży. Mamy nadzieję, że dobrze zapamiętasz Jasionkę i niedługo zobaczymy się tutaj ponownie!

Nigdy tego nie zapomnę! Dziękuję Wam bardzo.

Galeria zdjęć

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*